W niedzielę , wybraliśmy się na spacer do Parku Wiktorii na Kruezbergu. Byli z nami Eryki, Ester i wujek Rysio. Troszkę za zimno jak na długi spacer, powiedział ktoś , ktoś inny zamruczał kawa...
Pan kelner patrząc na Leti zapytał kto w tym gronie jest blondynem, i obserwując reakcje Eryka prawie się zaniósł swoim chorobliwym śmiechem. Tata widząc komiczność sytuacji (a właściwie słysząc ją) i poważną minę Eryka (świeżo zrobionego na Kojaka), razem z Rysiem z trudem opanowali swój śmiech, a nie potrzebnie trzeba się śmiać. Śmiech to zdrowie!!! Litwo Ojczyzno....
U nie, nie, to już inna niedziela i inna opowieść.

p.s. Janek chyba jako jedyny potrafi obecnie zrozumieć Eryka, choć są w zgoła odmiennej sytuacji. A mianowicie Eryk już był, a Janek dopiero będzie blondynem.
Pan kelner patrząc na Leti zapytał kto w tym gronie jest blondynem, i obserwując reakcje Eryka prawie się zaniósł swoim chorobliwym śmiechem. Tata widząc komiczność sytuacji (a właściwie słysząc ją) i poważną minę Eryka (świeżo zrobionego na Kojaka), razem z Rysiem z trudem opanowali swój śmiech, a nie potrzebnie trzeba się śmiać. Śmiech to zdrowie!!! Litwo Ojczyzno....
U nie, nie, to już inna niedziela i inna opowieść.

p.s. Janek chyba jako jedyny potrafi obecnie zrozumieć Eryka, choć są w zgoła odmiennej sytuacji. A mianowicie Eryk już był, a Janek dopiero będzie blondynem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz