Każdy moment oddechem
wtłaczanym w usta chwili.
Ile momentów potrzeba,
by martwa chwilę ożywić
Chaos w czaszy się nawarstwia od hen-tam,
falowo, cyklicznie, anaerobicznie.
Co robić, co myśleć, czy oddychać i czy patrzeć?
Gdzie lewo, gdzie prawo, kim ja, gdzie ja, i czy jutro-futro?
Stopień zagmatwania jest funkcja czasu,
Monotonicznie rosnącą, nieunikniona.
Ciągła funkcja, brak tu punktu przegięcia,
lub jak kometa Halley'a, krążąca powracająca oscylującaCzas na niepoukładanie ma negatywny wpływ,
w głębszy syf, paskudniejszy syf brniesz.
Może jakiś zryw - eeeee no, co Ty,
to Twój jest wir wrrrr ..eeo ..eeo
Wirujesz Ty, czy to Wokół wiruje,
znowu nie wiesz, ja nie wiem
Pogmatwane, pogniecione, pokręcone życie,
tak, tak, takie jest na prawdę
a może nie jest, wiem że jest,
jestem przykładem, dowodem, ilustracją, abstrakcją
Kiedyś dawno prościej myśleć, łatwiej decydować, egzystować
Odniesienie tylko do siebie i chmur, wiatru i słońca,
Byłem synem słońca, żywioły we mnie i ja żywiołem
Młodość to egoizm, egoizm to wolność
Wolność to świadomość siebie, swoich możliwości.
Już, i w nieskończoność, nie ma Ciebie tam, nie ma tam Nas
Moja przygoda z bieganiem długodystansowym rozpoczęła się na dobre w maju 2008. Wtedy podjąłem decyzję, że zacznę biegać. W dniu 10 maja odebrałem dyplom Doktora Filozofii Uniwersytetu Cambridge. Był piękny, słoneczny i bezchmurny dzień. Do tego dnia dążyłem przez sześć ostatnich lat. Wreszcie on nadszedł (właściwie nadtuptał), a mój garnitur okazał się mały, tak mały, że musiałem chodzić na wdechu przez cały dzień. Gorzej, defiladowałem przez centrum Cambridge jak kogut. I to nie była kogucia duma, która mnie tak wydęła, ale ciasne spodnie od ślubnego garnituru. Wtedy postanowiłem schudnąć a najszybciej można schudnąć biegnąc.
