sobota, 7 listopada 2009

Janek na basenie


Jako że Janek ukończył czwarty miesiąc życia, to według mądrej książki nadszedł czas na odświeżenie wiadomości dotyczących pływania. Generalnie, na temat środowiska wodnego. Jako przewodniczka zgłosiła się Mama. Nie przewidziała jednak, że sztuczny zbiornik wodny na którym miały się odbyć zajęcia z grzbietu i crawla jest dosyć głęboki. Dla nie wtajemniczonych, wody jest 1,5m, lub bardziej obrazowo po linie nosa Mamy. Organizatorzy jednak przewidziełi takie sytacje i zopatrzyli opiekunów w klapki na koturnach. Te mamy mialy z 20 centymetrow i lużne paski , więc mama troche sie w nich chwiała w wodzie. Janek zniósł dzielnie tę pierwszą przygode z duzą wodą. Można nawet uznać, że Janek to swego rodzaju wilk morski, śpiący wilk chciałoby sie powiedzieć. Otóż, pod koniec zajęc zasnął w ramionach mamy wciąż bedąc w wodzie. Pani instruktor przyznałą ze to taki pierwszy przypadek. Spać w basenie, dlaczego nie, pompowany fotel, jakis fajny napój z parasolką, bikini - Tata Cię w pełni rozumie synku. Aloha!!!

Brak komentarzy: