Przyszła sobota , godzina 7.30. W domku wielkie zamieszanie, gdzie są Jaśka płetwy i maska do nurkowania. Tata krzyczy: znalazłem butle, mama wbiega z kąpielówkami i maską z rurką. Jesteśmy gotowi, można się zbierać.No to już jesteśmy na basenie, dzisiaj jest wcześnie. Mamy nadzieję że Janek nie zaśnie w wodzie, jak mu się już zdarzyło poprzednio. No ale sytuacja wygląda obiecująco. Cały basen dla Janka. Inne dzieci berlińskie jeszcze drzemią. A może ten nasz Janek to taka Otylia albo taki Lizak co chciał Bałtyk przepłynąć - bohater tatusinej młodości.
No, Pani instruktor powiedziała, że dzisiaj płetwy i maska nie są potrzebne ale za to dzisiaj przećwiczymy skoki na bombę do celu. Celem jest kolo ratunkowe trzeba wskoczyć do środka z otwartymi oczami . A oto jak to sie udało naszemu synkowi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz