niedziela, 18 października 2009

Wycieczka do Białośliwia

Rodzice odważyli się zabrać Jasia na dłuższą wyprawę do ojczyzny przodków. To było prawie 300km od domu i łączyło się z wieloma ryzykownymi atrakcjami , takimi jak na przykład nielegalne (bo bez dokumentów) przekraczanie granicy niemiecko-polskiej (dwukrotne), wąchanie kwiatów olbrzymów czy też, wyprawa przez błota po pstrąga, którego nie było.



Było fajowo, wujki i ciocie otoczyli nasza trójkę ciepłą opieką. O tej rodzinnej atmosferze pensjonatu Szuwarkowo jest już kilka mruczand, które sprawdzają się w najbardziej wymagających sytuacjach gdy:

Czwarta nad ranem może sen przyjdzie...
Nie, nie, tak żle nie jest, a może jest, tylko Tata o tym nic nie wie.

Brak komentarzy: